Wielu z nas dieta kojarzy się z odmawianiem sobie dosłownie wszystkiego, co jest smaczne. To błędne myślenie, które szkodzi naszej motywacji i powoduje, że dieta może zakończyć się szybciej, niż się zaczęła. Dodatkowo nieodpowiednio zbilansowane posiłki, na które często decydują się osoby na głodówkach, są szkodliwe dla naszego organizmu. Pamiętajmy – aby schudnąć musimy jeść. Ale co można jeść na diecie?

    Słodycze zabronione?

    Słodycze to produkty spożywcze, które często uznawane są za najbardziej szkodliwe dla osób otyłych. Cukier uzależnia i powoduje szybsze odkładanie się tkanki tłuszczowej. Dodatkowo szybko pobudza organizm, ale prowadzi także do nagłych spadków energii. Jednak słodycze słodyczom nierówne. Istnieją przecież zdrowe słodkie przekąski, które z łatwością możemy dołączyć do naszej diety. To, co słodkie, wcale nie musi być dla nas złe. Idealnym przykładem są kulki mocy, które składają się z bakalii, daktyli i kakao. Są słodkie, dają sporo energii i zdrowych tłuszczów. Wszystko to, co powinno znajdować się w naszym menu.

    A chipsy?

    Chipsy to kolejny produkt, który uznawany jest za niezdrowy i tuczący. I prawidłowo. Zawierają one nie tylko konserwanty, ale także tłuszcze trans, które działają rakotwórczo. Z łatwością możemy przytyć, jeśli codziennie je podjadamy. Jednak zastąpienie ich zdrowymi chipsami warzywnymi, robionymi w domu, bez sztucznych dodatków, wcale nie musi być trudne. Da nam natomiast satysfakcję z chrupania.

    Tłuszcze?

    Tłuszcz kojarzy nam się z wszystkim tym, z czym chcemy walczyć poprzez dietę. Jednak jest niezbędny w naszej diecie, o czym często zapominamy. Dlatego zdrowe tłuszcze, takie jak tłuszcz z awokado czy ryb, musi być częścią naszego menu. Nie zapominajmy o nim!

    A jeśli macie wątpliwości, co jeść, a czego nie jeść na diecie, zawsze możecie skontaktować się z nami. Nasz zespół dietetyków pomoże Ci dobrać odpowiednią dietę oraz jej kaloryczność. Możesz również skorzysta z naszego wygodnego kalkulatora kalorii ????.

    Deficyt kaloryczny brzmi jak dość straszne sformułowanie, które zakłada wszystko to, czego najbardziej boimy się na diecie – głodowanie. Jednak to wcale nie o to chodzi. Choć, trzeba przyznać, deficyt jest nam potrzebny, by osiągnąć upragniony cel – pozbycie się nadmiaru tkanki tłuszczowej. O co zatem chodzi z tym całym deficytem kalorycznym i co zrobić, by nie przesadzić?

    Zapotrzebowanie kaloryczne

    Każdy z nas posiada konkretne zapotrzebowanie kaloryczne, uzależnione od wieku, płci, wykonywanej pracy czy ogólnego stylu życia. W zależności od tego musimy zatem dobierać sobie spożywane dziennie kalorie, które pozwolą nam dobrze rozpocząć dzień i zapewnić organizmowi możliwość przeprowadzenia wszystkich niezbędnych procesów, w tym na przykład oddychania. Dlatego zapotrzebowanie kaloryczne musi pokryć przede wszystkim Podstawową Przemianę Materii – najmniejszą ilość kalorii, jaką spożywamy, by podtrzymać funkcje życiowe. Tak, wiemy, to brzmi dość strasznie. Całkowita Przemiana Materii z kolei to kalorie, które spalamy w trakcie dnia podczas chodzenia, ćwiczeń czy pracy. Jeśli dostarczamy ich więcej – tyjemy. Jeśli mniej – chudniemy. To takie proste.

    Redukcja a głodówka

    Istnieje jednak spora różnica pomiędzy zredukowaniem liczby przyjmowanych kalorii a głodzeniem się. Podczas niewielkiej różnicy kalorycznej, na przykład o 200 czy 300 kilokalorii, organizm nie odczuwa, że czegoś mu brakuje. Jeśli jednak drastycznie ograniczymy spożywane posiłki, szybko zauważymy, że wcale nie zaczynamy chudnąć. Właśnie w taki sposób nasze ciało broni się przed czasami głodu, które według niego nastały. Zamiast oddawać energię, zaczynamy ją gromadzić. Byle tylko zapewnić sobie tyle, ile potrzeba do zaspokojenia Podstawowej Przemiany Materii.

    Redukujmy zatem, chociaż z głową. W tym celu najlepiej poradzić się dietetyka. My także chętnie pomożemy!

    Spokobox